czwartek, 16 stycznia 2014 12:53

Choroba jest jak złodziej

Napisane przez  admin
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Co najmniej kilka tysięcy mieszkańców Lubelszczyzny cierpi na chorobę Parkinsona. Na szczęście lubelski ośrodek dysponuje drugim co do wielkości w skali kraju kontraktem z Narodowego Funduszu Zdrowia, a ponadto ma znakomite wyniki, zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie głębokiej stymulacji mózgu, czyli zabiegu efektywnego w zaawansowanych przypadkach choroby.

Sesja „Parkinson za zamkniętymi drzwiami” zorganizowana w lubelskim ratuszu rozwiała wiele wątpliwości związanych z tą chorobą. – Niestety, nie znamy przyczyn choroby Parkinsona ani nie mamy możliwości jej cofnięcia czy choćby trwałego powstrzymania. Możemy natomiast łagodzić pewne jej objawy. Dlatego też niekiedy lekarz, zwłaszcza pierwszego kontaktu, powinien zastanowić się, czy pacjenta z wczesnymi objawami stawiać przed diagnozą kojarzoną z wyrokiem. Właściwą terapię bowiem należy zacząć we właściwym czasie i dostosowując ją do potrzeb, innych np. dla spędzającego czas w domu emeryta, a inną dla 40-latka (bo i tacy się zdarzają), który chciałby możliwie najdłużej kontynuować aktywność zawodową – tłumaczył dr Tomasz Hasiec, ordynator oddziału neurologicznego Wojewódzkiego Szpitalu Specjalistycznego im. Wyszyńskiego. Inna sprawa, że jak wynika ze statystyk, ok. 5-10 proc. przypadków nie udaje się zdiagnozować, natomiast ok. 20 proc. chorych leczonych na Parkinsona, cierpi w istocie na inne dolegliwości (np. drżenie samoczynne).

 


Wymiana ze Słowenią
Z kolei, jak wyjaśniał prof. dr hab. Konrad Rejdak, kierownik katedry i kliniki neurologicznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, jeśli chodzi o skuteczne metody przeciwdziałania objawom zaawansowanej postaci choroby Parkinsona dwie, stosowane już z powodzeniem na świecie, w Polsce są wciąż jeszcze w „refundacyjnej poczekalni”. Chodzi o podawanie żelu ze środkiem medycznym za pomocą pompy bezpośrednio do jelita pacjenta i podskórne aplikowanie chlorowodorku apomorfiny. – Prowadzimy obecnie wymianę z placówkami ze Słowenii, w której zachodzi sytuacja odwrotna niż u nas. Tam nie są refundowane zabiegi głębokiej stymulacji mózgu (DBS), czyli wszczepiania implantów, które za pomocą impulsów elektrycznych osłabiają działanie tych rejonów mózgu, które odpowiadają za niepożądane, towarzyszące chorobie objawy psychomotoryczne, jak sztywnienie, ogólne spowolnienie czy najczęściej kojarzone z Parkinsonem (choć wcale nie tak powszechne i oczywiste) drżenie kończyn. Natomiast słoweńscy pacjenci mogą korzystać z refundacji pomp z żelem duodopowym – mówił prof. Rejdak.
Czy refundacja jest droższa
od rent i zasiłków?
– Najważniejsze byłoby, aby lekarze, działając w porozumieniu z pacjentami, mieli wybór wszystkich tych trzech wymienionych metod jako dostosowanych do nieco odmiennych wskazań i przeciwskazań, a także pozwalających osiągnąć zamierzone efekty. Pamiętajmy, że właściwie wszyscy, którym udało się nam pomóc, zwłaszcza dzięki DBS, mówili nam jasno: odzyskaliśmy życie – mówiła z kolei dr Ewa Papuć z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego. Podobne opinie wyrażali też chorzy i ich bliscy, wspierający Fundację na Rzecz Chorych na Parkinsona, która zorganizowała sesję. – Mówi się, że refundacja jest droga, ale czy stopniowe wypadanie chorych z obiegu zawodowego, konieczność wypłaty im rent, a także zasiłków opiekuńczych ich bliskim, którzy też muszą rezygnować z własnej pracy, jest tańsze? Choroba Parkinsona to taki cichy złodziej, który chorym i ich bliskim co roku coś kradnie: sprawność, uśmiech, zdolność chodzenia... Wiem, że to polityka, ale domagajmy się przeprowadzenia tego rachunku uczciwie – mówił Wojciech Machejek z Fundacji.

 


Być może szansą dla chorych będzie włączenie nowych metod leczenia do programów terapeutycznych. Z kolei władze Lublina ustami wiceprezydent Beaty Lipińskiej zapewniły, że realizowane w ramach działań samorządu programy aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych są skierowane również do chorych na Parkinsona. Ich starania wspierają równie honorowi ambasadorowie całej akcji – Krzysztof Cugowski, Anna Seniuk i Tomasz Wójtowicz.

Zostaw Komentarz

Redakcja Nowego Tygodnia nie odpowiada za treść komentarzy napisanych przez użytkowników.